Jezuici okiem niejezuity – Carlo Lorenzo de Medici y Zep

Autor artykułu: Jego Wielkoksiążęca i Arcykatolicka Mość Carlo Lorenzo de Medici y Zep

Ostatnimi czasy można zauważyć w Państwie Kościelnym Rotria ogromną aktywność. Jego Świątobliwość jako Głowę Państwa Kościelnego, oraz mnie, jako członka kolegium informacja ta ogromnie cieszy, ponieważ naszym głównym celem jest rozwój Rotrii. Głównym ośrodkiem rozwoju stał się mały Klasztorek Jezuitów, który sam jako patriarcha Leon III ustanowiłem. Co takiego posiada Towarzystwo Jezusowe, że w ostatnim czasie zyskało bodajże 5 członków?

Zadziwić może odpowiedź, ale uznaję ją w sensu stricto subiektywną. Potrzeba wspólnotowości oraz pewnego rodzaju tajemnicy. Kościół jest jedną, wielką wspólnotą wiernych. To fakt niezaprzeczalny w teologii. Niemniej człowiek ma potrzebę nie bycia anonimowym, łączyć się w mniejsze wspólnoty, gdzie będzie pracował jako konkretna osoba. W Owczarni Pańskiej jesteśmy wierzącymi, ale już w Kole Różańcowym jestem konkretną osobą modlącą się konkretną tajemnicą, a nawet i zelatorem. Ta potrzeba wspólnotowości jest bardzo mocno widoczna wśród duchownych rotryjskich. Ciągle łączymy się w koła, organizacje, społeczności. Kolegium kardynalskie jest jedną wspólnotą, która trzyma ze sobą dobry kontakt. Wspólnota kurialna pracuje dla dobra państwa. Wspólnota mieszkańców Mediolanu dba o dobrobyt swojego miasta. Co jednak z tymi, którzy rozpoczynają swą przygodę z Rotrią? Nie mają zbyt wielu dróg rozwoju na początek. Dlatego też zapisują się do Zakonu Jezuitów. Wspólnota ta gromadzi wielu nowicjuszy, diakonów i kapłanów w jedną usystematyzowaną grupę z jednym celem – rozwój Kościoła oraz niesienie naszej wiary dalej i dalej. Tutaj nawet najmłodszy użytkownik od razu zostaje „kimś” (uznajmy jednak, że nie chodzi o to by „kimś” być) – tu proboszcz w Rotrii, tam pomocnik zagranicą i praca oraz CV się rozwija. Dlaczego wspólnota? Ponieważ jest dobrze zarządzana. Wiele osób nie lubi brać na siebie zbyt dużej odpowiedzialności. Wolimy to poświęcić komuś. I tu dobry zarządca dobiera odpowiednie predyspozycje osoby do dobrej pracy. Prawdziwa istota „Ad missio”! Być posłanym. To jest cel wspólnotowości – posłanie. Ten cel Zakon Jezuicki wypełnia znakomicie.

Drugą cechą Jezuitów jest kwestia tajemniczości. Lubimy kiedy coś jest tajemnicze, sekretne, niedostępne dla wszystkich. Dlatego wszyscy z oczekiwaniem wyglądają białego dymu po konklawe, domyślając się relacji z głosowania, która dla wszystkich prócz kardynałów jest tajemnicą. Jezuici tę potrzebę sekretów wypełniają. Mało kto, będąc nie-jezuitą, wie co dzieje się za sekretnymi drzwiami tajnych kolegiów i spotkań. Tym bardziej cieszy to członków Zakonu, że wiedzą coś, czego nie wiedzą wszyscy. Że za zamkniętymi drzwiami (pod kluczem wręcz) decydują „o losach Kościoła”, bo po to zostali stworzeni Jezuici – aby decydować o losach Kościoła i być prawą ręką Patriarchy w świecie.

Te dwie cechy Societas Iesu zadecydowały o jego ogromnej sile w Kościele Rotryjskim i w świecie. Z dnia na dzień w wielu diecezjach powstają jezuickie parafie i ośrodki, a Jezuici „wypełniają” mikroświat. Oby udało się im ten cel wypełniać, a Zakon stanie się głównym motorem napędzającym aktywność w mikroświecie. Tego osobiście, jako nie-jezuita, im życzę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s